W obszernym, wstrząsającym wywiadzie Emil Stępień, były mąż Doroty „Dody” Rabczewskiej, ujawnia kontrowersyjne kulisy ich pięcioletniego związku, w tym trzech lat małżeństwa. Producent filmowy nie szczędzi szczegółów dotyczących zachowań artystki, które rzucają zupełnie nowe światło na jej publiczny wizerunek. Zdrady, alkohol, narkotyki, agresja i manipulacje - to tylko niektóre z zarzutów, które padają pod adresem piosenkarki. Stępień opowiada również o własnych problemach prawnych i planach zawodowych, dając złożony obraz tej głośnej relacji.
- Od przypadkowego spotkania do szybkiego małżeństwa
- Małżeństwo bez wspólnego mieszkania
- Zarzut zdrady: Prezent do Stanów i tajemniczy Amerykanin
- Narkotyki, alkohol i agresja - druga twarz Dody?
- Historia pewnego zerwania – ostatni wyjazd
- Relacje Dody z fanami - dwie twarze gwiazdy?
- Szokujący incydent z kobietą po chemioterapii
- Zarzuty o fabrykowanie informacji – historia z Super Expressem
- Kamery w domu i inwigilacja
- Kulisy filmu "Dziewczyny z Dubaju" i rozpad współpracy
- Problemy prawne Emila Stępnia i wzajemne oskarżenia
- IQ Dody - prawda czy manipulacja?
- Relacje z rodziną - trudna prawda o Dodzie
- Dlaczego Emil zdecydował się przerwać milczenie?
- Podział majątku i hojny gest po rozstaniu
- Nowe projekty zawodowe i próba odbudowy życia
- Reakcje po pierwszym wywiadzie i oczekiwania Stępnia
- Podsumowanie wywodu byłego męża
Od przypadkowego spotkania do szybkiego małżeństwa
Historia związku Emila Stępnia i Doroty Rabczewskiej zaczęła się w środowisku filmowym. Emil, wówczas producent współpracujący z Patrykiem Vegą przy filmie „Pitbull”, dostrzegł potencjał aktorski Dody podczas jej występu w teatrze Imka w spektaklu „Słownik ptaszków polskich”.
„Bardzo doceniłem kunszt aktorski podczas tego spektaklu. Miała tam jakiś 30 albo 40 minutowy epilog, taki bardzo naprawdę bardzo to wyglądało dobrze i została bardzo ciepło przyjęta przez publiczność” – wspomina Stępień.
Początkowo relacja miała charakter wyłącznie zawodowy – rozważano zaangażowanie artystki do jednego z planowanych filmów. Stępień przyznaje, że nie był wcześniej fanem jej twórczości:
„Nie byłem jej odbiorcą jeżeli chodzi o jej sztukę” – mówi otwarcie.
Z czasem znajomość biznesowa przerodziła się w relację osobistą. Jednak producent starał się od początku rozdzielać sferę zawodową od prywatnej, nie chcąc, by ich związek był postrzegany jako sposób na zdobycie przez Dodę roli filmowej:
„To są takie bardzo konfliktogenne obszary i tak banalne historie, których wiele krąży gdzieś tam w świecie filmowym, tak że producenci po prostu przez łóżko próbują załatwić rolę. Chciałem tego uniknąć, żeby tak nie było to odbierane.”
Po dwóch latach znajomości para wzięła ślub, najpierw cywilny w Ciechanowie, a następnie kościelny w Hiszpanii. Według Stępnia, to Doda była stroną naciskającą na zaręczyny i szybkie wyznaczenie daty ślubu:
„Dostałem podprogowo sugestię o zaręczyny, a jak żeśmy się zaręczali to przy kolacji padło hasło: 'To chodź bierzemy datę ślubu.’ W momencie jakby zaręczyn. I to na mnie wymogła tę datę ślubu.”
Były producent twierdzi, że podobny schemat artystka stosowała również w poprzednich związkach:
„W tym samym temacie, w temacie narkotyków, tak i tego normal, że on [Dariusz Pachut] podjął decyzję o rozstaniu. Jej poprzedni partner. I ona w tym momencie uklęknęła i powiedziała to chodź weźmiemy ślub w tej Turcji… w momencie jak ją przyłapał na tym i chciał się rozstać.”
Małżeństwo bez wspólnego mieszkania
Jednym z najbardziej szokujących aspektów ich małżeństwa, który ujawnił Stępień, było to, że para faktycznie nie mieszkała razem. Według jego relacji, Doda unikała wspólnego zamieszkania, tłumacząc to problemami ze snem i nadwrażliwością na hałasy.
„Ona ówcześnie mieszkała na jednym z osiedli na Górnym Mokotowie, gdzie w sąsiedztwie postawiono taki szereg kompleksowy takich korporacyjnych, banki, różne firmy i zabudowali tam te wszystkie klimatyzatory, klimatyzacje, że poziom tych decybeli kilkukrotnie przekraczał normy. Ona nawet tam sanepid, nie sanepid wzywała, jakieś urzędy przychodziły… Wariowała, piszczała, kłóciła się. Ciągle miała problemy ze spaniem.”
Stępień opisuje ich próby radzenia sobie z problemem:
„Całą noc żeśmy po hotelach chodzili, żeby na jedną, dwie noce znaleźć hotel, gdzie będzie cisza. Każde wakacje to był dla mnie stresogenny okres, bo to nie był ważny poziom hotelu, tylko pokój i poziom hałasu, i na jakim poziomie wyłącza się klimatyzację.”
Mimo zakupu wspólnego mieszkania, artystka ostatecznie nigdy się do niego nie wprowadziła, co Stępień uważa za świadome wprowadzenie go w błąd:
„Z tego co ja pamiętam prawnie, to produkcje filmowe były zwolnione z lockdownu. To znaczy mogłeś to kręcić, tylko no wiadomo były problemy, no bo bo ludzie, bo to, bo poruszanie się, ale było zwolnione, bo ja pamiętam, że z tego myku nawet korzystały niektóre wydarzenia, że udawały, że kręcą film i wtedy robiły pewne eventy.”
Z czasem te problemy zaczęły wpływać na jakość ich związku:
„W pewnym momencie już miałeś, no bo na początku było love it. Bo z mojej strony też uczucie już wygasało, wygasło. Traktowaliśmy się jak znajomi, nawet czasami też się omijali. […] W pewnym momencie ja już wolałem być sam, bo już mnie przeszkadzały tej wszystkie ciągle, że jest na coś na nie, drażniło mnie jej zachowanie.”
Zarzut zdrady: Prezent do Stanów i tajemniczy Amerykanin
Jedno z najpoważniejszych oskarżeń, jakie Stępień kieruje pod adresem Dody, dotyczy rzekomej zdrady. Według byłego męża, artystka kupiła mu wycieczkę do Stanów Zjednoczonych, a pod jego nieobecność miała przyprowadzić do ich wspólnego domu innego mężczyznę.
„Ty byłeś w Stanach i ty to widzisz na jego [Amerykanina] profilu. No ale to moment, czy ona by była aż tak głupia, że mu pozwolić to wstawić?”
Stępień twierdzi, że dowiedział się o tym dopiero niedawno:
„Ja się o tym dowiedziałem dwa, trzy tygodnie temu. Czyli ty wtedy go nie śledziłeś? Ja go, ja tego człowieka na oczy nigdy nie widziałem przyjaciela. Znaczy widziałem na tych zdjęciach. Mi o tym powiedział Dariusz Pachut, któremu ona się chwaliła.”
Były producent jest przekonany o autentyczności zdjęcia i tożsamości osób na nim widocznych:
„To jest zdjęcie z mojej sypialni. To jest zdjęcie z twojej sypialni? Tak, ale tam go nigdy nie zapraszałem.”
Według Stępnia, Doda miała przyznać się do zdrady kolejnemu partnerowi:
„Ten, znaczy nie 'coś się stało’, tylko że dokładnie wtedy… i sama się chwaliła, że zrobiła wtedy, mówi, że 'prezent mi zrobiła wyjazdu do Stanów’.”
Producent sugeruje również, że takie zachowanie nie było odosobnionym przypadkiem:
„Mnie bardzo czytelnie opisała z kim zdradziła Majdana, jak to wyglądało. Bardzo czytelnie.”
Narkotyki, alkohol i agresja - druga twarz Dody?
Wbrew publicznemu wizerunkowi osoby stroniącej od alkoholu i narkotyków, Emil Stępień przedstawia Dodę jako osobę regularnie sięgającą po używki. Zapytany o alkohol, były mąż odpowiada jednoznacznie:
„Dorota bardzo lubi alkohol. O, bardzo lubi alkohol. A wie pan co? I wino i whisky i wódka. Szeroko, szeroko.”
Stępień twierdzi, że artystka spożywała alkohol szczególnie po koncertach i w weekendy, czasem tracąc kontrolę:
„Zdarzały się takie sytuacje, że do toalety nie zdążyła.”
Jeszcze bardziej szokujące są opisy zachowań Dody pod wpływem alkoholu. Były mąż twierdzi, że artystka stawała się wówczas agresywna:
„Za tobą biegała z nożem? Tak. Pijana? Pijana.”
Na pytanie o szczegóły takiej sytuacji odpowiada:
„Mnie nigdy nie dźgnęła, ale podstawiała pod ciało, ale potrafiła z bańki uderzyć jak łobuz, jak kibol.”
Opisuje również inne agresywne zachowania:
„Powiem ci jak kiedyś się ze mną pokłóciła, tu była trzeźwa, to po prostu wyszedłem z domu. No to po Warszawie mnie samochodem goniła, aż mnie dogoniła na świetle czerwonym i swoim samochodem w mój uderzyła. No czy to jest normalne?”
Stępień twierdzi również, że Doda regularnie używała narkotyków, głównie kokainy, i przewoziła je podczas zagranicznych podróży:
„Kokaina. Często ją przewozi nawet w samolocie i chwali się tym. Przewozi je od wielu lat, ale przemyt robi. Przemyt robi na własny użytek.”
Były mąż nie ukrywa, że sam również zażywał z nią narkotyki podczas wspólnych wyjazdów:
„Tu w Polsce też były imprezy, w których i ty powiedzmy kolokwialnie ćpałeś i ona.”
Choć twierdzi, że nigdy nie zgodziłby się na ich przewożenie:
„Nigdy bym sobie nie pozwolił, żeby taką sobie przyjemność robić tak się narażając. I narażając drugą osobę samo.”
Według Stępnia, problemy z narkotykami były również przyczyną rozpadu związku Dody z Dariuszem Pachutem:
„Pan Dariusz Pachut po raz kolejny zastał Dorotę po spożywaniu narkotyków i po dużej imprezie alkoholowej. To już był któryś raz, kiedy Darek zastał Dorotę po narkotykach i był w stanie jej to wybaczyć z tego co mi mówił, ale Dorota nie chciała się poddać badaniu na wykrywaczu kłamstw. Nie chciała chodzić na terapię uzależnień.”
Historia pewnego zerwania – ostatni wyjazd
Stępień szczegółowo opisuje okoliczności rozpadu ich małżeństwa, które według niego wiążą się z wyjazdem do Szwecji, gdzie Doda miała poddać się operacji plastycznej piersi. Była to ostatnia wspólna podróż pary.
„Ona przyjeżdża po tych wakacjach i się mnie pyta trochę wcześniej, żeśmy ustalili, że nie wychodzi, że się może zejdziemy. Przepraszam, że to mówię, być może nie powinienem tego mówić, bo to nie jest jako mężczyzna, ale tak zostałem potraktowany jak klient. Ona się mnie pyta w tym z takim swoim piskliwym głosikiem żartobliwym, czy zasponsoruję jej jako prezent, jej zrobię tam nową operację piersi.”
Stępień twierdzi, że zgodził się zapłacić za operację, mając nadzieję na poprawę ich relacji:
„Zgodziłem się już wiedząc, że jest słabo, ale jeszcze ona tak usiadła, płakała, co to będzie? Co to będzie między nami? I myślałem, że jakoś będzie. Pogodzimy się.”
Jednak wkrótce po zabiegu i powrocie do Polski, Doda miała całkowicie zmienić nastawienie:
„Po kilku dniach wróciliśmy do kraju po tym wyjeździe, po tej operacji. I ona mnie mówi, kiedy bierzemy ten rozwód? Ja powiedziałem: 'Słucham’. Jak powtórzyła to pytanie, no to wtedy ją nazwałem tą Dubajką.”
Producent uważa to zachowanie za skrajnie niemoralne:
„Powiedziałem: 'Słuchaj, to ty nie mogłaś ode mnie, nie wiem, pożyczyć tych pieniędzy, ukraść mi, zabrać się, nie wiem, w jakiś inny sposób o nie poprosić, tylko zachowałaś się jak no zwykła, przepraszam, prostytutka, bo mówię, to pokazuje w ogóle zupełny upadek moralny.'”
Relacje Dody z fanami - dwie twarze gwiazdy?
Emil Stępień twierdzi, że Doda ma zupełnie inne podejście do swoich fanów, niż pokazuje publicznie. Według niego, artystka traktuje swoich wielbicieli instrumentalnie:
„Ona kocha swoich fanów, gdy patrzą kamery i dziennikarze. Wszystko jest pod publikę. A ludziom tak na ulicy bardzo często odmawia, wręcz opryskliwie zwraca im uwagę.”
Jako przykład przytacza sytuację na lotnisku, gdy fani podeszli do Dody i znanego piłkarza:
„Czekamy wszyscy w hali przylotów na bagaże już po wylądowaniu. I podchodzi do niej ojciec z dzieckiem, które chciał sobie zrobić zdjęcie. No tak opryskliwej odpowiedzi do dziecka nigdy nie słyszałem.”
Stępień porównuje to zachowanie z reakcją piłkarza na podobną prośbę:
„Ta sama osoba przeszła parę metrów dalej, żeby sobie zrobić zdjęcie z tym piłkarzem. I tam nie było, tam cała rodzina się obściskała i on dał szacunek tym ludziom, bo ja uważam, że to jest też docenienie, że ktoś do mnie podchodzi i chce ze mną sobie zrobić zdjęcie, dla mnie to wyróżnienie.”
Były mąż sugeruje, że prawdziwy charakter gwiazdy ujawnia się właśnie w takich codziennych sytuacjach:
„Ja jej starałem się wytłumaczyć wedle tego jak ja to rozumiem, że potencjał szacunku do samej siebie i siły w tym kim się jest, buduje się właśnie w takich momentach, kiedy nikt cię nie widzi. Bo tam zyskasz sobie szczerość tych ludzi, a nie, że spotkasz się z nimi w szerokim gronie ludzi i powiesz coś pięknego na koncercie, za który bilet kupili ci ludzie po to, żeby to w mediach poszło w rozgłos.”
Szokujący incydent z kobietą po chemioterapii
W wywiadzie pojawia się również wstrząsająca relacja kobiety, która twierdzi, że podczas domowego przyjęcia Doda miała jej publicznie zerwać perukę, wiedząc, że kobieta jest łysa po chemioterapii w leczeniu nowotworu.
Według tej relacji, Doda początkowo była miła, ale sytuacja zmieniła się:
„Na początku była bardzo miła dla mnie. Porozmawiałyśmy, zniechęcała mnie do chemioterapii. […] Ja byłam w peruce. Nie pamiętam czy byłam w jakim kolorze, bo miałam akurat to była impreza, miałam dwie ze sobą, ale generalnie byłam łysa jak kolano.”
Po sprzeczce dotyczącej sprzątania rozbitego przez gwiazdę stolika, miało dojść do incydentu:
„I ona za mną wybiegła przy wszystkich w kuchni, rzuciła się na mnie i mi tą perukę zrzuciła tak z głowy, żeby i no ja stanęłam łysa jak kolano przed wszystkimi. Wiedziała, że jestem chora na raka, wiedziała, że jestem łysa, wiedziała, że mam perukę i zrobiła to celowo, żeby mnie upokorzyć przed ludźmi.”
Kobieta opowiada również o agresywnym zachowaniu artystki podczas imprezy:
„Ona stała w ręce z tak zwanym tulipanem, to się kiedyś nazywało. Ja wiem, wiem co to jest tulipan. No z tak zwanym tulipanem, czyli butelka rozbita, szyjka w ręku, a reszta rozbita. […] I tam tak i szyjka w ręku i tam chciała kogoś no zaatakować.”
Zarzuty o fabrykowanie informacji – historia z Super Expressem
Emil Stępień oskarża również Dodę o inspirowanie fałszywego artykułu w Super Expressie, który miał zniesławić jej byłego partnera Emila Hajdara, sugerując jego romans z osobą transpłciową znaną jako Rafalala.
„Dziennikarz Super Expressu miał przyn… dotarli do akt [sprawy], więc do zeznań dziennikarza Expressu, który potwierdził, że artykuł na temat Rafalali i Heidara był inspirowany przez Dodę.”
Stępień opisuje mechanizm powstania tej publikacji:
„Dorota ma takiego swojego nie wiem klakiera następnego, który nie wie czy jest jej podobieństwem czy czy ma swoją ma swoją identyfikację tak Mariusz nie pamiętam jak ma nazwisko […] I pan Daga z Rafalalą ustalili. Rafalala potwierdziła, że zrobi to dla nich, że przyzna się do tego, że miała romans z panem Hajdarem i Dorota na poziomie swojego przyjaciela czy kolegi zaprzyjaźnionego osoby w Super Expressie… na telefon załatwiła sobie okładkę.”
Według byłego producenta, dziennikarz miał świadomość, że publikuje nieprawdę:
„Dziennikarz świadomie łamiąc wszelkie chyba możliwe rodzaje etyki dziennikarskiej, morale i nawet prawo, bo jest to 212 zniesławienie, świadomie wyprodukował, wydrukował artykuł, który wiedział, że jest kłamliwy.”
Stępień twierdzi, że sprawa miała finał w sądzie:
„Super Express wytoczył mi sprawę i tego nawet nie wiedziałem […] i autor artykułu zostali skazani w pierwszej instancji. Dziennikarz zostali skazani wyrokami karnymi, ale w okręgówce się dogadali i poszła ugoda, więc chyba pan Hajdar odpuścił, jakoś się tam z nimi dogadał.”
Kamery w domu i inwigilacja
Jednym z najbardziej niepokojących zarzutów jest twierdzenie, że Doda miała zainstalować kamery w domu Stępnia bez jego wiedzy. Były mąż ujawnia:
„Kamery miałem w domu założone, nie wiedziałem. […] Dowiedziałem się potem, że nagrania… […] W pewnym momencie otwieram drzwi, wychodzę ze swoimi ostatnimi rzeczami, nikogo wtedy w domu nie było i głos się odzywa jej przez to, że się nie widziałem jej w domu, a to okazało się, że wiesz, ona gdzieś z kamer mnie ogląda, obserwowała.”
Stępień twierdzi, że gdy dowiedział się o kamerach, próbował reagować:
„I wtedy jej dałem ostrzeżenie, napisałem do prawnika, bo ona ma też z tytułu nagrywania Hajdara, Admila Hajdara jakiś tam ma wyrok w zawieszeniu czy coś. […] I ona się wtedy przestraszyła, bo powiedziałem: 'Słuchaj, to jest twoja recydywa, jak ja z tym pójdę dalej, to ona idzie siedzieć’.”
Były producent sugeruje również, że Doda mogła donosić na niego do organów ścigania:
„Dzień przed moim aresztowaniem Dorotę widziano w prokuraturze. […] Czysty, zwykły konfident własnego eks-męża, który zostawił jej chałupę, wszystko, który pomagał jej rodzinie, jej chodzi, donosi.”
Kulisy filmu „Dziewczyny z Dubaju” i rozpad współpracy
Istotną częścią relacji pary była współpraca przy produkcji filmu „Dziewczyny z Dubaju”. Stępień przyznaje, że Doda wniosła wiele do artystycznej strony filmu, doceniając jej kreatywność i poczucie estetyki:
„Ona miała, ona jest bardzo twórcza, kreatywna, ma poczucie estetyki, gustu. Czuje media, czuje estetykę filmu, czuje, jest kinomanką, lubi filmy naprawdę na bieżąco, ogląda filmy, umie z nich wyciągać wnioski i jest wizjonerką.”
Jednak Stępień zarzuca jej, że nie sprawdziła się w biznesowej stronie produkcji:
„Niestety bardzo dużo złego wyrządziła na linii takiej powiedziałbym promocyjno-biznesowej. Bo nie dźwignęła instytucji bycia producentem. Nie umiała oddzielić życia swojego twórczego, twórczości swojej artystki od tej drugiej nogi biznesowej, jaką w tym momencie jest bycie biznesmenem.”
Według jego relacji, Doda próbowała na ostatnią chwilę wprowadzać zmiany do filmu, gdy był już zatwierdzony przez dystrybutora:
„Jeżeli na nie wiem dwa góra, trzy tygodnie, nawet jakby to był miesiąc przed premierą filmu, przychodzą do mnie we dwie i one mówią, że one jeszcze będą ten film zmieniać, to ja naprawdę w dobrej wierze mówię, że już jest za późno, bo już ta wersja, która powstała jest już w przygotowaniach do rozsyłania po Polsce.”
Stępień twierdzi, że artystka sabotowała promocję filmu:
„No i we dwie, dwie solidarne damy nagrywają płaczące wypowiedzi, że film jest niegotowy, zły i taki Stępień nie pozwala go poprawić.”
Kulminacją konfliktu była nieobecność Dody na premierze filmu:
„A czy a takie teksty czy ona mnie pozwie? Ja ja ją do tego zaprosiłem. […] Rozgrywała relacje ze mną, obrażenie swoje, obrażenie nawet torpedowała nieobecnością na premierze 26 listopada 2021.”
Problemy prawne Emila Stępnia i wzajemne oskarżenia
Sam Emil Stępień również boryka się z poważnymi zarzutami prawnymi. Spędził czas w areszcie śledczym w związku z produkcją filmu „Dziewczyny z Dubaju”, choć twierdzi, że zarzuty są bezpodstawne i dotyczą kwestii, które powinny być rozpatrywane w sferze prawa cywilnego, a nie karnego:
„Postawiono mi zarzuty, że przywłaszczałem sobie środki, co jest nieprawdą. I analiza w ogóle i taka ocena tych zarzutów, które są mi przedstawione w ocenie prawników w ogóle sięga o zakres prawa cywilnego, a nie prawa karnego.”
Producent sugeruje, że jego aresztowanie mogło być wynikiem manipulacji i nielegalnego nagrania jego rozmowy:
„Ktoś nagrał moją rozmowę z moim kolegą, który jest jednym ze świadków w tej sprawie. Może coś tam na dużo powiedziałem, ale mając na uwadze, że mogę coś przekroczyć, doprecyzowałem to, żeby, że to wszystko jest legalne. […] I teraz nie wiadomo kto jak kto, poszatkowane nagranie bez oryginału, bez materiału źródłowego zostało mailem przekazane do naczelnika policji, który zastępcę prokuratury prowadzi z mojej sprawy śledztwo.”
Stępień twierdzi, że filmowa działalność Dody może być inspirowana jego doświadczeniami:
„A jeszcze ja nie wiem, czy oni nie pomylili tych filmów, tej, który Doda robi dla Amazona, który miał być amazing. Nie wiem, czy to Dorota, czy tam nie jacyś obrońcy próbują mnie jakoś zaatakować czy zdepresjonować, że ja tutaj się pojawiam, bo przewiduję, co może być w tym filmie. Spotkałem się też z taką opinią, nie wiem, co będzie w tym filmie. Wątpię w jego obiektywność, skoro ona go tam nadzoruje.”
Stępień ma także na koncie wyrok w sprawie dotyczącej Emila Hajdara (byłego partnera Dody), za co otrzymał karę pozbawienia wolności. Obecnie stara się o możliwość odbywania jej w systemie dozoru elektronicznego:
„Ty w tej chwili masz karę za to. Ty masz bransoletkę. Staram się. Tak. Starasz się o bransoletkę. To jest jakby w trakcie. Czyli masz orzeczony wyrok pozbawienia wolności i starasz się, żeby było zamienione na bransoletkę.”
W wywiadzie przeprasza Hajdara za swoje działania, przyznając, że został zmanipulowany przez Dodę:
„To było takie moje naiwne podejście do takich problemów Doroty na ówczesnym czasie z byłym jej partnerem. Ja wyszedłem z założenia, że bardzo ważne dla takiej naszej poprawnej relacji jest też taki komfort psychiczny. Uwierzyłem, znaczy obserwowałem na co dzień, jak ona ubolewa, płacze, ma z tego tytułu szykany.”
IQ Dody - prawda czy manipulacja?
Emil Stępień kwestionuje również autentyczność wysokiego wyniku IQ, którym chwali się Doda. Według niego, istnieją wątpliwości co do prawdziwości testu Mensy:
„Dziennikarze zwracają uwagę i nie ma pieczątek. […] I nikt na razie nic nie zarzuca. Nikt jej nic nie mówi. W sensie, żeby nie zarzuca nieprawdziwości, ale wiem, że temat ten jest odgrzebywany i że to trzeba zweryfikować.”
Były mąż sugeruje również, że wynik testu trudno pogodzić z zachowaniem artystki:
„Jeżeli, znaczy nie wiem, to jest kwestia charakteru narcyzmu, czy czy jeżeli zaliczałbym się do takiej grupy ludzi o ponadprzeciętnej inteligencji, to chyba nie budowałbym swojej wartości, nie budowałbym swojej pozycji społecznej czy osobowości na epatowaniu tym, bo to już samo w sobie nie jest chyba inteligentne.”
Stępień twierdzi, że Doda często używała swojego rzekomego wysokiego IQ jako argumentu w dyskusjach:
„Wiem, że mnie to przeszkadzało jak ona z braku argumentów w rozmowach nawet z ludźmi powoływała się na jakie na IQ. […] Nawet ludzie rozmówcy moi też na to zwracali uwagę, że ich to aż męczy, to drażni, bo to aż po prostu kuje w oczy i taki daje obraz takiej prostej dziewczyny z takim tupetem chamskim.”
Producent przytacza również informacje, które mają podważać wiarygodność testu:
„Powołując się na ten magazyn Wprost, ten tygodnik ówczesny, trzy, to było opisywane, trzy dni przed tym rzekomym testem, który tak dobrze miała zdać Dorota, TVN przeprowadzał test na inteligencję medialną. […] Ona była tam w tym programie, tak, była w tym programie. Wyszło jej to bardzo fatalnie. Aha. A trzy dni później niby doszła do… znała ten test tak wysoko, to budzi wątpliwość.”
Stępień dzieli się również innymi wątpliwościami dotyczącymi dokumentu potwierdzającego wysoki iloraz inteligencji artystki:
„W przestrzeni publicznej pojawiają się zarzuty, że jej test, ja go widziałem na ścianie, ale nie pamiętam go wizualnie, są dwa rodzaje tych testów, które ona się posługuje z różnymi datami urodzenia. No datę urodzenia ma się jedną raczej. No tak. A tam są podobno dwa. Dziennikarze zwracają uwagę i nie ma pieczątek.”
Były mąż podsumowuje swoją opinię na temat inteligencji Dody:
„Podtrzymam to co powiedziałem w rozmowie z salonem, że jeżeli ona jest inteligentna, no to rzeczywiście na niej przykładzie nauczyłem się jak bardzo inteligencja różni się od mądrości życiowej, bo tej drugiej to w ogóle nie ma.”
Relacje z rodziną - trudna prawda o Dodzie
Emil Stępień opisuje również, jak według niego Doda traktowała swoich najbliższych, w tym rodziców. Te opisy stoją w jaskrawej sprzeczności z publicznym wizerunkiem artystki jako osoby oddanej rodzinie, szczególnie matce w czasie jej choroby nowotworowej:
„Jak widziałem, jak ona traktuje swoich rodziców, gdzie kle im śmierci im życzy, tupie z łapami lata. […] Byłeś świadkiem tego? Tak.”
Stępień przytacza konkretne sytuacje, które miały miejsce w ich domu:
„Powiem ci jakim to trzeba być naiwnym człowiekiem albo jak się dopatrywać na siłę wartości i uczuć w tej osobie, że ja sobie tak wytłumaczyłem, że skoro ona się zwraca do ludzi, których rzekomo najbardziej kocha na świecie w taki sposób, który jest wyższy jako no rodziców się miłością wyjątkową, […] przed chwilą pożegnałem jeszcze gorszy gorszy niż do mnie. No to mówię, może tak to jest, to się wypleni, zmieni się to.”
Były mąż twierdzi, że to właśnie takie zachowania były dla niego „czerwonymi flagami”, których jednak wówczas nie potrafił właściwie zinterpretować:
„Było we mnie coś takiego, że ja miałem pełno sygnałów, dostawałem wyciągając wnioski, chociaż tak nieskutecznie, że to nie jest osoba dla mnie. Ona była zbiorem wszystkich red flag ze wszystkich podręczników.”
Dlaczego Emil zdecydował się przerwać milczenie?
W wywiadzie Stępień wyjaśnia, dlaczego po latach zdecydował się publicznie opowiedzieć o kulisach swojego związku z Dodą. Twierdzi, że długo powstrzymywał się od jakichkolwiek publicznych komentarzy:
„Jestem mężczyzną. Nie popieram zachowań męskich, którzy gdzieś się biją medialnie albo argumentami prześcigają ze swoimi byłymi partnerkami, bo to uważam nie jest honorowe. I cztery lata wytrzymałem w tej takim miłosierdziu, ale też mam swoich rodziców, mam partnerkę, mam swoje życie zawodowe i mam ludzi, z którymi współpracuję i nie mogłem sobie dłużej pozwolić na tego typu tolerowanie tego takiego budowania wokół mojej osoby ostracyzmu społecznego. Po prostu miarka się przebrała.”
Producent twierdzi, że jego motywacją była również troska o młodych fanów artystki:
„Będąc z nią przez 5 lat, uczestnicząc w tych szeregu tych koncertów i różnych wydarzeń, zauważyłem, że w 60 jak 70% potencjał jej fanów, osób, które jej kibicują i które są takie jej oddane, za nią jeżdżą, to są ludzie w bardzo młodym wieku, takim, na którym kształtuje się ich charakter, ich osobowość. I zobaczyłem, że showbiznes czy ludzie, którzy występują jako artyści mają niejednokrotnie większy wpływ, może nie na tyle co na wychowanie, co na w jaki sposób kształtowanie tego typu młodego pokolenia.”
Stępień podkreśla, że nie szukał sensacji ani rozgłosu:
„Nigdy nie znajdziesz mnie na ściankach, nigdy nie znajdziesz mnie na jakichś afiszach medialnych imprez, więc odrzucam wszelkie zarzuty, że zrobiłem to komercyjnie, bo z własnych pieniędzy zainwestowałem, żeby do ciebie tu przyjechać i nie szukam żadnych z tego tytułu oklasków.”
Podział majątku i hojny gest po rozstaniu
Kwestia podziału majątku po rozstaniu Emila Stępnia i Dody również została poruszona w wywiadzie. Producent twierdzi, że dobrowolnie zostawił byłej żonie znaczną część wspólnych aktywów:
„Ja zostawiłem jej wszystko, co razem co mieliśmy. Zostawiłem jej dom. Zostawiłem jej to, co żeśmy się dorobili. Wyszedłem z tego domu dżentelmeńsko. Uważałem, że moje nazwisko Stępień implikuje mnie do tego, żeby opinia po mnie była taka, że ja zostawiam kobietę honorowo, że nie walczę z nią, nie przepycham się, nie licytuję się. Zabrałem moje rzeczy i wyszedłem.”
Stępień podkreśla, że to była jego autonomiczna decyzja, a nie wynik postanowienia sądu:
„Czyli to nie było zastane przez sąd, tylko to była twoja decyzja. Moja czysta moja decyzja.”
Nowe projekty zawodowe i próba odbudowy życia
Mimo problemów prawnych, Emil Stępień wspomina o nowych projektach zawodowych. Jego partnerka, Roksana Gąska, założyła firmę produkcyjną Real Entertainment, która ma pracować nad filmem o tematyce podobnej do „Dziewczyn z Dubaju”. Stępień ma pełnić rolę konsultanta w tym projekcie:
„Niedługo publiczną na informacje, bo tu jestem konsultantem przy tym filmie. Mam doświadczenie z poprzednich lat i poprzednich produkcji.”
Producent zdradza, że jednym z konsultantów projektu będzie osoba, która epizodycznie pojawiła się w jego poprzednim filmie:
„Paradoksalnie ta osoba wystąpiła w moim poprzednim filmie epizodycznie. […] Dlatego mam tak, mam jak nikt przy tym projekcie mandat do tego, żeby być konsultantem, ponieważ będąc niedaleko niego przez pół roku, no tak, dzień w dzień mogłem prześledzić 200 spraw karnych, które on tam miał z tymi osobami.”
W planach jest również wydanie książki:
„Dodatkowo jak już odpalimy to, to będziemy wydawać książkę na temat szerokiego wywiadu ze Zbigniewem Stomczyńskim, pseudonim Dax. Też ważna duża osobowość współświata.”
Reakcje po pierwszym wywiadzie i oczekiwania Stępnia
Emil Stępień komentuje również reakcje, które nastąpiły po jego pierwszym wywiadzie w Salonie 24, w którym po raz pierwszy publicznie opowiedział o kulisach związku z Dodą:
„Bardzo dużo spotkało mnie hejtu z tego tytułu, że podnoszę rękę, cytuję, na ich królową. […] I co muszę zaobserwować po wysłuchaniu nagrania czy po poniedziałku nie dostałem żadnego hejtu, żadnego obrażania mnie od środowiska powiedziałbym fanów Doroty Rabczewskiej.”
Producent interpretuje to jako potwierdzenie prawdziwości swoich słów:
„Czyli po oświadczeniu, po zapowiedzi coś powiem był hejt, a po tym co powiedziałeś już nie. Czyli tak jakby znaczy tak podali warowi wiarygodności to co mówisz. Uwierzyli.”
Były mąż przytacza również reakcje osób z bliskiego otoczenia Dody, które miały potwierdzić jego wersję wydarzeń:
„Przedwczoraj napisała do mnie Kasia Wit, jedna z jej bliższych przyjaciółek, która była świadkiem na naszym weselu i świadkowała. Napisała mi: 'Emilu, wszystko co powiedziałeś jest prawdą. Ja z tą kobietą pożegnałam się w 2021 roku i nie chcę mieć z nią więcej nic wspólnego’.”
Stępień odnosi się również do milczenia Dody w sprawie jego wywiadów:
„Dotychczasowe milczenie potwierdza tylko moje tezy postawione w wywiadach, że umie medownipulować mediami, ma tam swoje relacje, ma swoje prywatne umowy z nimi i to są, lub media boją się zadrzeć, bo później im nie da wywiadu, a przecież wywiad z Dodą jest ważny.”
Podsumowanie wywodu byłego męża
Na koniec Emil Stępień wyraża nadzieję, że jego wypowiedzi pozwolą opinii publicznej zobaczyć prawdziwe oblicze Dody, daleko odbiegające od jej starannie kreowanego wizerunku:
„Bo nasza intencja jest taka, żeby po prostu powiedzieć prawdę o sobie, żeby opinia publiczna świadomie podejmowała decyzję, czy to jest osoba, którą warto naśladować i warto kibicować, czy nie. Czy warto w jej cudzysłowie ręce oddać swoją młodzież, czy to są wartości, które one ona może przekazać. I to jest nasza nasz cel.”
Były mąż podkreśla, że nie kieruje nim chęć zemsty:
„Ja nie walczę z nią, ja jej nie dyskredytuję, ja nie hejtuję jej. Zadaję takie pytanie, czy skoro ona robi film i to ma być taki piękny, szczery film, no to jak jaś to to ciekawe, czy ten film będzie zawierał chociaż promil tego, o czym się tu mówi, no skoro ma być szczery.”
Stępień deklaruje gotowość do konfrontacji z Dodą i dalszego bronienia swoich twierdzeń:
„A ja zawsze jeżeli będzie, jeżeli ktoś będzie podważał to co rozmawiamy i mówi i jakby chciał tu deprecjonować, zawsze będę stał na straży, żeby gdzieś się pojawić. Jak ktoś będzie chciał to zweryfikować.”
Artykuł powstał na podstawie wywiadu z Emilem Stępniem. Redakcja nie weryfikowała prawdziwości przedstawionych zarzutów. Dorota „Doda” Rabczewska nie odniosła się do stawianych jej zarzutów w momencie publikacji artykułu.
Od redakcji
Prezentowany materiał zawiera wyłącznie wypowiedzi i twierdzenia Emila Stępnia, byłego męża Doroty „Dody” Rabczewskiej. Wiele z przedstawionych zarzutów ma charakter poważny i kontrowersyjny. Czytelników prosimy o zachowanie krytycznego podejścia do prezentowanych treści. Każda ze stron konfliktu ma prawo do przedstawienia własnej wersji wydarzeń. Redakcja dołoży wszelkich starań, by w przypadku ustosunkowania się Doroty Rabczewskiej do przedstawionych zarzutów, również jej stanowisko zostało zaprezentowane w sposób rzetelny i obiektywny.


