Skip to content
gry

GameStop nie boi się śmierci płyty - i to najlepszy dowód, że gry to dziś najmniej ważny biznes w sklepie z grami

Sony zabija fizyczne wydania w 2028 roku, a akcje GameStopa idą w górę. Sprawdzam, dlaczego sklep z grami przeżył cyfrową rewolucję – i co to mówi o tym, czym w ogóle jest dziś handel grami.

1 min read
Updated:
GameStop nie boi się śmierci płyty - i to najlepszy dowód, że gry to dziś najmniej ważny biznes w sklepie z grami

Logika podpowiada prosto: Sony ogłasza koniec fizycznych płyt w 2028 roku, więc największy sklep z używanymi grami powinien dostać zawał. Tymczasem akcje GameStopa idą w górę. Dziwi mnie to tylko na pierwszy rzut oka.

Bo z raportu wynika rzecz, którą łatwo przegapić: sprzedaż samego oprogramowania to dziś najmniejsza część biznesu GameStopa. Sklep z grami zarabia na wszystkim oprócz gier.

Sklep, który udaje sklep z grami

Karty kolekcjonerskie, figurki, gadżety, retro, elektronika z drugiej ręki. To one trzymają firmę na powierzchni. Płyta z nowym hitem stała się rekwizytem w tle, wystawą, która ma przyciągnąć klienta do zupełnie innej półki.

Uważam, że to najuczciwsza diagnoza całej branży detalicznej. Cyfrowa dystrybucja wypruła sklepom ich pierwotny sens jakieś dziesięć lat temu, a one po prostu przestały być sklepami z grami, nie zmieniając szyldu.

Nostalgicznie żal mi tych regałów z pudełkami, bo tam kiedyś podejmowało się decyzje palcem po okładce. Ale rynek nie sentymentalizuje. GameStop przetrwał, bo zrozumiał coś, czego my, gracze, wciąż nie chcemy przyznać: płyta była tylko pretekstem, żeby wyjść z domu.

Redakcja QLTURALNIK

AUTHOR