Gra o Backrooms sprzedała się lepiej niż nowy Bond - i to najuczciwszy sukces roku
Escape the Backrooms pobiło na PS Store cały czerwiec 2026, ogrywając nawet 007 First Light. A ja uważam, że to najlepsza wiadomość dla ludzi, którzy nigdy nie mieli budżetu wielkiego studia.
Escape the Backrooms, gra oparta na internetowym creepypaście o nieskończonych żółtych korytarzach, była w czerwcu 2026 najlepiej sprzedającym się tytułem PS5 na cyfrowym sklepie Sony w USA i Europie. Pobiło nawet 007 First Light. Napędził to głośny film.
Wielu graczy pewnie krzywi się na myśl, że budżetowy horror z mema wygrywa z produkcją o Bondzie. Ja mam odwrotny odruch. Uważam, że to najzdrowsza rzecz, jaka mogła się wydarzyć na liście bestsellerów.

Idea zamiast setek milionów
Backrooms nie powstało w salach konferencyjnych. Zrodziło się z jednego niepokojącego zdjęcia i tekstu na forum, a potem rozrosło się jako wspólna twórczość tysięcy anonimowych ludzi. Nikt tego nie zaplanował jako franczyzy.
I nagle ten oddolny pomysł generuje przychody, o których wydawcy marzą po latach prac nad marką. Bez działu marketingu, bez licencji, bez gwiazd.
Dziwi mnie, jak rzadko o tym mówimy: najmocniejszą walutą w grach wciąż jest pomysł, który ludzie chcą sobie opowiadać. Film tylko dolał paliwa do czegoś, co już płonęło.
Bond ma dekady historii i budżet, o którym twórcy Backrooms nie śnili. A jednak w czerwcu wygrał korytarz z mema. To nie porażka Bonda – to przypomnienie, skąd naprawdę bierze się kultura graczy.


