Skip to content
Kultura

Gwiazda Bollywood sprzedaje mi swoje książki przez sztuczną inteligencję - i to najbardziej niepokojący gadżet celebryty od lat

Jacqueline Fernandez uruchomiła cyfrowego awatara AI, który poleca książki i opowiada historie z jej życia. Brzmi niewinnie, ale mam wrażenie, że przekroczyliśmy właśnie granicę, o której nikt głośno nie mówi.

2 min read
Gwiazda Bollywood sprzedaje mi swoje książki przez sztuczną inteligencję - i to najbardziej niepokojący gadżet celebryty od lat

Jacqueline Fernandez, gwiazda Bollywood, uruchomiła awatara opartego na sztucznej inteligencji. Cyfrowa kopia aktorki poleca ci książki, dzieli się nocnymi refleksjami i opowiada historie z jej życia – wszystko na podstawie jej głosu, twarzy i osobowości.

Awatara zbudowało studio AI należące do sieci menedżerskiej, korzystając z syntezy głosu i narracji interaktywnej. Innymi słowy: możesz teraz pogadać z Jacqueline, która nie jest Jacqueline.

Dlaczego akurat książki mnie niepokoją

Uderza mnie nie sama technologia, bo cyfrowe klony celebrytów widzieliśmy już nieraz. Uderza mnie kostium, w jaki to ubrano. Nie sprzedaje się nam tu perfum ani napoju energetycznego, tylko rekomendacje książkowe i „nocne przemyślenia”.

To najbardziej intymna z możliwych fasad. Polecanie książek zawsze było gestem zaufania – ktoś mówi ci, co go poruszyło, a ty w to wchodzisz, bo wierzysz, że to prawda. Teraz ten gest ma wykonywać algorytm udający człowieka, który tej książki nigdy nie przeczytał.

Mam poczucie, że to sprytniejsze niż zwykła reklama. Reklamę rozpoznaję i mam gardę. Ale „Jacqueline poleca ci powieść przed snem” wchodzi bocznymi drzwiami, przez tę część mnie, która lubi rekomendacje od ludzi, których podziwia.

Co tak naprawdę kupujemy

Kluczowe jest słowo „dostęp”. Materiał mówi o tym wprost – awatar daje widzom dostęp do jej osobistych poleceń i historii. Ale dostęp do kogo? Do maszyny wytrenowanej tak, by brzmiała jak ona.

Wchodzimy w epokę, w której relacja z gwiazdą przestaje wymagać obecności gwiazdy. Celebryta może spać, kręcić film albo w ogóle nie wiedzieć, o czym gadasz z jego kopią – a intymność sprzedaje się dalej, 24 godziny na dobę, bez zmęczenia i bez skrupułów.

Fascynuje mnie, że akurat kultura czytelnicza stała się poligonem. Książka to ostatni bastion powolności, samotności, prawdziwego kontaktu jeden na jeden z cudzą myślą. A my właśnie wpuszczamy tam pośrednika, który nie ma żadnej myśli.

Nie mam nic przeciwko temu, żeby aktorka zarabiała na swoim wizerunku – to jej prawo. Boję się dnia, w którym przestanę odróżniać, czy ktoś naprawdę pokochał tę powieść, czy tylko dobrze ją sparametryzowano. I podejrzewam, że ten dzień jest bliżej, niż myślę.

Redakcja QLTURALNIK

AUTHOR