„Moana 2” (Vaiana 2) - recenzja filmu: Powrót nawigatorki, który oferuje akcję, ale brakuje mu magii pierwszej części
Na końcu filmu Moana z 2016 roku, nasza odważna polinezyjska bohaterka, która nie jest księżniczką, pokonała gigantycznego potwora lawowego Te Kā i zwróciła serce Te Fiti, bogini natury. Moana, młoda, pełna energii dziewczyna z wyspy, stała się nawigatorką, ratując swój tropikalny dom i odkrywając, że jej ludzie zawsze byli podróżnikami. Zawarła również przyjaźń z demigodem Maui, który, choć nieco kłótliwy i niepewny siebie, odzyskał swoją moc. Tak czy inaczej, Moana osiągnęła wiele, co sprawia, że można się zastanawiać: Co jeszcze może zrobić w sequelu?
⭐⭐⭐
Oczywiście to głupie pytanie, bo celem filmu takiego jak Moana 2 jest to, że zespół scenarzystów wymyśli kolejne wyzwania, przez które Moana musi przejść. Film zaczyna się od katastrofy. Moana, która ponownie mówi głosem Auli’i Cravalho, marzy o spotkaniu z mieszkańcami innych wysp, ale odkrywa, że to niemożliwe. Zły bóg Nalo rzucił klątwę na Motufetu, wyspę, która niegdyś łączyła wszystkich. Moana wyrusza więc w daleką podróż, by zdjąć tę klątwę i pokonać Nalo.
Historia jest dość przewidywalna i choć nie jest to nic nowego, to może być rozważane jako alegoria globalizacji. Różnicą jest to, że Moana stała się już bohaterką, która odnalazła wiarę w siebie i zrozumienie dla swojej roli. Sequel, w porównaniu z pierwszym filmem, bardziej stawia na akcję i przygodę, a nie wewnętrzną podróż bohaterki.
W Moana było kilka momentów, które spowalniały akcję, jak scena walki z Kakamorami, kokosowymi piratami. W sequelu Moana z nowymi towarzyszami (w tym dziwnym chłopcem Monim, który uwielbia Maui) ponownie spotyka Kakamory, ale tym razem walka jest bardziej ekscytująca, a zespół połączy siły, by pokonać gigantyczną małżę, przypominającą górę. W filmie pojawiają się też inne niesamowite stworzenia, jak potwór morski czy bóg Nalo, który stanowi wyzwanie dla Moany.
Moana 2 ma trzech reżyserów, którzy zadbali o dynamiczną akcję, pełną kolorów i technicznych smaczków. Jednak w porównaniu do pierwszej części, w której Lin-Manuel Miranda stworzył niezapomnianą muzykę, tutaj utwory Abigail Barlow i Emily Bear są raczej imitacjami. Choć piosenki są chwytliwe, to nie dorównują klimatem tym z pierwszego filmu. Dwayne Johnson jako Maui ponownie dostarcza energii w swojej roli, ale sama postać Matangi, bogini o ciętym języku, jest zbyt mało rozwinięta.
Moana 2 to całkiem niezły film, może nie aż tak wyjątkowy jak pierwsza część, ale wciąż dość zabawny i pełen energii, aby zdobyć serca młodszej publiczności. Moana zdaje się być gotowa, by przejść na wyższy poziom - może nawet jako królowa wyspy - a ja mam wrażenie, że niebawem zobaczymy ją w tej roli. Czy czeka nas kolejna tropikalna katastrofa i sprawdzian dla niezależnego ducha? Czas pokaże.

