Kendrick Lamar to artysta, którego teksty zawsze były pełne głębokiego znaczenia i poetyckiej finezji. W 2022 roku, po sześciu latach milczenia, wydaje swój ostatni album dla Top Dawg Records, Mr. Morale & The Big Steppers. Ten podwójny album jest swoistym podsumowaniem jego dotychczasowej kariery, która od zawsze była na najwyższym poziomie. Lamar z łatwością łączy na nim swoje osiągnięcia z dzieciństwem oraz różnorodnymi doświadczeniami życiowymi, tworząc intensywną, niemal terapeutyczną sesję, która eksploruje tematy takie jak ego, relacje z ojcem oraz własne ojcostwo. Jest to płyta bezkompromisowa, pełna odniesień do współczesnych wydarzeń, takich jak konflikt między Kanye Westem a Drakiem, oraz gościnnych występów, które dodają jej wyjątkowego charakteru.
Album, jak przystało na twórczość Kendricka, z pewnością zostanie szczegółowo przeanalizowany i poddany krytyce, jednak już na pierwszy rzut oka widać, że jest to wzór tego, jak powinien wyglądać podwójny album. Lamar zgrabnie łączy wszystkie dotychczasowe osiągnięcia, tworząc dzieło, które mimo swojej długiej, ponad godzinnej długości, zawiera więcej treści niż większość innych artystów mogłaby sobie pozwolić. Odsłania on również nowe tereny muzyczne, gdzie bity są celowo stonowane i precyzyjnie dopracowane. Dzięki temu płyta ma przestrzeń do oddychania, organiczne połączenie myśli i uczuć, które wzmacniają dodatkowe aranżacje orkiestrowe. Brakuje tu typowych refrenów, a zamiast nich mamy strumień świadomości, który prowadzi do czegoś większego.
Nawet kiedy utwory odbiegają od głównego nurtu („N95”, „Silent Hill”), nadal zachowują powściągliwość. To jednak właśnie konsekwencja i spójność albumu wyróżnia się najbardziej, z każdą piosenką płynnie przechodzącą w następną, tworząc swego rodzaju dziennik, w którym Lamar jest bardziej otwarty niż kiedykolwiek wcześniej. Czasami bywa to zbyt dosłowne, jak w utworze „Worldwide Steppers”, gdzie artysta analizuje swoje relacje z białymi kobietami, ale właśnie ta bezkompromisowość i obnażenie są esencją tego dzieła. Lamar nie szuka odkupienia, więc sam rzuca się w ogień.
Największą siłą Mr. Morale & The Big Steppers jest jednak emocjonalne napięcie, które bije mocniej niż jakikolwiek bit. „We Cry Together” to dramatyczna i bolesna wymiana zdań między Lamarem a Taylour Paige, przypominająca ostatnie chwile toksycznego związku, gdzie najbardziej niszczycielskie strony charakteru wychodzą na wierzch. To scena tak realna i przerażająco autentyczna, że słuchacz czuje się jak świadek kłótni sąsiadów przez cienkie ściany.
„Savior” obala mit, jakoby Lamar - czy ktokolwiek inny - był wzorem do naśladowania, co jest także podkreślone w ostatnim utworze „Mirror”, zachęcającym do odnalezienia samego siebie, zamiast szukania ratunku na zewnątrz. „Auntie Diaries” to opowieść o transformacji, która osiąga swoje apogeum, gdy Lamar konfrontuje się z językiem, jaki używał, i dojrzewa, aby lepiej zrozumieć. Natomiast „Mother I Sober”, z gościnnym udziałem Beth Gibbons, jest najbardziej poruszającym momentem na płycie, podejmującym temat nadużyć i pozostawiającym za sobą bolesne wspomnienia.
Ten album to logiczne zwieńczenie twórczości Lamara. To jego osobisty testament, który definiuje go, aby zrozumieć resztę jego historii. Po sześciu wydawnictwach, od Section 8.0 do Mr. Morale, Kendrick Lamar stworzył doskonały łuk narracyjny swojej kariery, przypominający lot strzelającej gwiazdy - wznoszącej się w niebo, nie znikając ani nie wybuchając, ale po prostu znikając w ciemnościach nocy.
Lamar zamyka ten rozdział kariery, wyrażając swoją niezależność w słowach „I chose me I’m sorry” na końcu „Mirror”. Od walecznego debiutanta, przez konceptualne albumy odtwarzające jego wczesne lata, po album pełen gwiazd i następnie zbiór demówek, Lamar udowodnił, że nawet odrzuty z jego sesji mają swoją wartość. Mr. Morale & The Big Steppers to odważne, piękne i przede wszystkim przypomnienie, że Kendrick Lamar jest artystą jedynym w swoim pokoleniu.


