PlayStation 6 może kosztować dwa razy tyle co PS5 - i pierwszy raz cieszę się, że nie stać mnie na premierę
Szacunki mówią o ponad 900 dolarach samych materiałów na PS6. Zamiast panikować, patrzę na to z ulgą – bo być może to koniec pewnego wyścigu, który mnie już dawno zmęczył.
Sony jeszcze nie pokazało PS6, a już wisi nad nią cyfra, która potrafi zjeżyć włos: ponad 900 dolarów samych kosztów materiałowych, co według szacunków może przełożyć się na cenę premierową dwa razy wyższą niż w przypadku PS5. Brzmi jak katastrofa dla portfela. A ja czuję coś zupełnie odwrotnego – dziwną ulgę.
Wyścig, w którym nikt mnie nie pytał
Przez dwie dekady dawałem się wciągać w tę samą narrację: nowa generacja to obowiązek. Nie kupisz konsoli w dniu premiery, to jesteś zacofany. A przecież nikt mnie nigdy nie zapytał, czy w ogóle chcę tego biegu.

Jeśli PS6 rzeczywiście przekroczy próg cenowy, przy którym premierowy zakup staje się luksusem porównywalnym z niezłym używanym samochodem, to coś fundamentalnie pęka. Konsola przestaje być urządzeniem „dla każdego”, a staje się produktem aspiracyjnym. I paradoksalnie to może być najzdrowsza rzecz, jaka spotkała mnie jako gracza od lat.
Bo skoro nie stać mnie na premierę, to przestaję ją traktować jak wydarzenie, na które muszę zdążyć. Zaczynam grać wtedy, kiedy chcę, w to, co mnie naprawdę interesuje, na sprzęcie, który już mam.
Cena, która zmienia zachowanie
Uważam, że przez lata daliśmy się przekonać, że posiadanie najnowszego sprzętu to warunek uczestnictwa w kulturze gier. Tymczasem moja biblioteka na starej konsoli jest większa, niż zdążę ograć przez najbliższe pięć lat. Kolejka niezagranych tytułów rośnie szybciej niż moja chęć wydawania kolejnych tysięcy złotych.
Jeśli PS6 wystartuje z ceną, która wielu z nas po prostu odetnie, to rynek zrobi za nas to, czego sami nigdy byśmy nie zrobili: zmusi do cierpliwości. Poczekamy na obniżki. Poczekamy na wersję Slim. Poczekamy, aż gry, które nas kuszą, będą kosztować połowę.
A czekanie w graniu prawie zawsze się opłaca – bo dostajesz tańszy sprzęt, poprawione gry i bogatszą bibliotekę.
Nie wiem jeszcze, ile ostatecznie zapłacimy za PS6. Ale wiem jedno: wysoka cena pierwszy raz nie budzi we mnie żalu, tylko spokój. Może właśnie tak wygląda dorosłość w graniu – nie musisz być pierwszy, żeby dobrze się bawić.


