Skip to content
film

Przesilenie zimowe - recenzja filmu: Czy drobne gesty życzliwości mogą zmienić życie?

3 min read
Updated:
Przesilenie zimowe - recenzja filmu: Czy drobne gesty życzliwości mogą zmienić życie?

Kto by pomyślał, że Alexander Payne zaserwuje nam historię pełną ducha świąt Bożego Narodzenia? Przesilenie zimowe to opowieść, która choć nie jest słodka ani przesadnie cukierkowa, jak typowe świąteczne historie, skupia się na ludzkiej dobroci i przyzwoitości, co nie było widoczne w projektach Payne’a od czasów Spadkobierców. Tym razem Payne, autor bardziej gorzkich opowieści jak Nebraska, Bezdroża czy Schmidt, kieruje swoją uwagę na Nową Anglię w 1971 roku, gdzie akcja rozgrywa się w elitarnej szkole przygotowawczej w okresie świątecznym.

Gdy większość uczniów i nauczycieli opuszcza szkołę na przerwę świąteczną, jeden z nauczycieli, arogancki i bezlitosny wykładowca klasyki, Paul Hunham, zostaje zmuszony do pozostania w szkole, aby nadzorować pięciu uczniów, którzy z różnych powodów nie mogą wrócić do domów. Paul Giamatti, wcielając się w postać Hunhama, perfekcyjnie oddaje jego niechlujność i zgorzkniałość, podczas gdy młody Dominic Sessa, grający Angusa, ucznia, który najbardziej stawia opór Hunhamowi, pokazuje zadziwiający talent aktorski. Angus jest impulsywny, złośliwy i destrukcyjny, nie potrafi powstrzymać się od wypowiedzenia najgorszej możliwej prawdy w najmniej odpowiednim momencie.

Innym ważnym elementem tej historii jest postać Mary Lamb, szkolnej kucharki granej przez Da’Vine Joy Randolph. Mary również pozostaje na kampusie w czasie przerwy, aby w samotności opłakiwać niedawną śmierć syna, który zginął w wojnie w Wietnamie. W miarę rozwoju fabuły, te trzy postacie, choć początkowo pełne rezerwy, zaczynają tworzyć coś na kształt rodziny.

Jednym z największych uroków Przesilenia zimowego jest obserwowanie, jak początkowe akty niechęci i okrucieństwa (jak scena, w której jeden z uczniów wrzuca rękawiczkę młodszego kolegi do zamarzniętej rzeki) zostają stopniowo przeważone przez niechętne, ale szczere gesty sympatii. Choć żadna z tych osób nie jest naturalnie skłonna do okazywania sobie nawzajem łaski, to mimo swoich instynktów, stopniowo zaczynają to robić. Przesilenie zimowe pokazuje, jak trudna jest praca nad małymi aktami życzliwości, które potrafią mieć ogromne znaczenie.

W całej historii niemal zawsze unosi się śnieg, a narracja rozwija się, jakby nie chciała zostawić zbyt wielu śladów na tym świeżym białym puchu. Przejścia między scenami często wykorzystują delikatne przejścia, a kamera porusza się tak subtelnie, jakby nie chciała być zauważona. W tym cichym tonie jest jednak mocne wewnętrzne napięcie bohaterów - Hunhama, który coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że zarówno jego uczniowie, jak i koledzy z pracy, go nie znoszą; Angusa, który zmaga się z problemami rodzinnymi; oraz Mary, która nie może pogodzić się ze stratą syna. Szczególnie poruszająca jest scena, w której Mary siedzi przy gramofonie, pogrążona we własnych myślach, słuchając utworu „Silent Night” w wykonaniu The Temptations.

Gdzie więc odnajdujemy ducha świąt? Przesilenie zimowe porusza temat oryginalnej historii Bożego Narodzenia, zagłębiając się w nią bardziej niż jedynie poprzez piękne chóralne wykonania kolęd, które towarzyszą ścieżce dźwiękowej. Te drobne akty dobroci, które widzimy, zaczynają jawić się jako prezenty - nieoczekiwane i czasem niezasłużone. Prezenty dawane podczas Adwentu są echem daru Ewangelii, ofiarowanego przez skromne narodziny w Betlejem. Jeśli czujesz, że widziałeś już Święta Charliego Browna zbyt wiele razy (choć to raczej niemożliwe), Przesilenie zimowe może być doskonałą alternatywą.

Redakcja QLTURALNIK

AUTHOR