Nie pamiętam, kiedy ostatnio gra o deskorolce tak mnie wkurzyła. I nie pamiętam, kiedy ostatnio tak bardzo chciałem jej bronić.
Pierwsze wrażenie: WTF?
Odpalam Skate Story i przez pierwszych piętnaście minut siedzę z otwartą gębą. Co ja właściwie oglądam? Demon na desce? Szklane piekło? Wszystko wygląda jak fever dream po przesadzeniu z syntezatorami i VHS-owymi kasetami z lat 90. I wiesz co? To piękne.
Sam Eng ze studia Samo stworzył świat, który nie ma prawa działać - a działa. To jakby ktoś wrzucił Tony’ego Hawka do blendera razem z Dark Souls, dodał LSD i clicknął „blend”. Efekt? Coś, czego jeszcze nie widziałeś.
Grywka: no to jedziemy… albo nie
Okej, wchodzimy do meritum. Skate Story gra się jak… no właśnie, jak nic innego. I to jest jednocześnie jego największa siła i najgorsza wada.
Mechanika jest dziwna. Nie „oj, trzeba się przyzwyczaić” dziwna, ale „kto to testował?” dziwna. Kickflip wymaga sekwencji ruchów, która bardziej przypomina kod Morse’a niż naturalne sterowanie. Grinding? Przygotuj się na frustrację, bo czasem łapiesz poręcz idealnie, a czasem twoja deskowa inkarnacja demona po prostu… odpływa w kosmos.
Przez pierwsze trzy godziny chciałem to odinstalować. Potem coś kliknęło. Zacząłem rozumieć rytm gry, jej tempo, jej język. I nagle - cholera - zacząłem się bawić.
Vibe jest niesamowity
Muzyka. Kurczę, ta muzyka. Blood Cultures (ten sam gość, który robił soundtrack do Proc Skater) stworzył ścieżkę dźwiękową, która jest jak ciepły koc w zimny dzień. Lo-fi beaty, ambientowe warstwy, occasional vocal samples - to wszystko skleja się w coś, co sprawia, że nawet po pięćdziesiątym upadku z tego samego miejsca, nie wyłączasz gry wkurwiony.
Atmosfera jest gęsta. Każda lokacja to kawałek surrealistycznego świata, który chcesz poznać. Problem? Często eksploracja jest uniemożliwiona przez samą mechanikę. Widzisz coś ciekawego w oddali, próbujesz tam dotrzeć i… lądują na pysku, bo fizyka postanowiła właśnie zrobić sobie przerwę.
Dla kogo to jest?
Bądźmy szczerzy - nie dla każdego.
To NIE jest gra na chillouty. Mimo spokojnej estetyki, to doświadczenie wymaga koncentracji i - przede wszystkim - akceptacji porażki. Jeśli frustrowały cię Souls’y, tutaj będzie podobnie. Tyle że zamiast Lordów Popiołu masz… skateparkowe przeszkody.
To gra dla ludzi, którzy:
- Szanują dziwne indie
- Potrafią wybaczyć techniczne niedoróbki w imię artystycznej wizji
- Mają czas i cierpliwość
- Lubią gdy gry mówią: „umrzyj, naucz się, powtórz”
Co działa, co nie działa
DZIAŁA: ✓ Styl graficzny - absolutnie unikalny ✓ Soundtrack - klasa światowa ✓ Atmosfera - gęsta jak galaretka ✓ Pomysł na fabułę - abstrakcyjny, ale intrygujący ✓ Feeling gdy w końcu złapiesz combo - orgasmiczny
NIE DZIAŁA: ✗ Kontrola - nieintuicyjna i czasem kapryśna ✗ Krzywą trudności - więcej ściana niż krzywa ✗ Brak tutorial - „idź i się domyśl” to nie pedagogika ✗ Niektóre design’owe decyzje - checkpoint gdzie? ✗ Performance - na PC średnio, na konsolach gorzej
Kontrowersje i community
Od premiery w Steam panuje niezła drama. Jedni piszą „arcydzieło niezrozumiane”, drudzy „broken mess”. Recenzje oscylują między 10/10 a 3/10 - złoty środek praktycznie nie istnieje.
Deweloper Sam Eng aktywnie odpowiada na feedbacki, obiecuje patche. Ale szczerze? Niektóre problemy to nie kwestia bugów, tylko fundamentalnych wyborów designowych. Nie wiem, czy da się to „napatchować”.
Mój werdykt
Skate Story to gra niedoskonała. Ma problemy. Czasem realne, duże problemy. Ale jest w niej coś, co sprawia, że mimo wszystko wracam.
To nie jest tytuł na 9/10, bo zbyt wiele rzeczy nie działa jak powinno. Ale to też nie jest 5/10, bo artystyczna wizja i unikalne podejście zasługują na docenienie.
Końcowo? To gra, która potrzebowała jeszcze roku w piekle (hehe) przed premierą. Ale jeśli jesteś gotów przymknąć oko na niedociągnięcia i szukasz czegoś NAPRAWDĘ innego - daj szansę.
Tylko ostrzegam: przygotuj się na frustrację. Dużo frustracji.
Ocena: 7/10
Dodatkowy punkt za odwagę i styl. Minus dwa za wykonanie, które nie dorównuje ambicjom.
TL;DR: Piękny chaos, który jednych zachwyci, innych wkurzy. Nie kupuj na impulsie - zobacz gameplay i sam zdecyduj, czy to twoje klimaty.


