Sony chowa płytę do szuflady - a ja właśnie przestałem być właścicielem czegokolwiek
Od stycznia 2028 roku PlayStation przestanie tłoczyć płyty. Sony tłumaczy to 'preferencjami konsumentów’, ale ja czytam w tym coś zupełnie innego.
Sony ogłosiło, że od stycznia 2028 roku zakończy produkcję fizycznych płyt do gier na PS5 i PS4. Powód? Oficjalnie: preferencje konsumentów, którzy jakoby dawno przenieśli się do cyfry.
Uwaga na słowo klucz: gry nadal będą stały na sklepowych półkach – tylko bez płyty w środku. Kupisz pudełko z kodem. Zapłacisz jak za rzecz, a dostaniesz licencję.

Nie kupujesz gry, wynajmujesz dostęp
I tu tkwi sedno, którego nikt głośno nie mówi. Płyta była ostatnim dowodem na to, że coś jest moje. Mogłem ją pożyczyć, sprzedać, włożyć do konsoli za dziesięć lat bez pytania serwera o pozwolenie.
Cyfrowy kod tego nie daje. Sony samo pokazało niedawno, jak wygląda cyfrowa wieczność – zamyka sklepy PS3 i Vity. To, co kupiłeś, żyje tak długo, jak długo działa serwer producenta.

Nie oszukujmy się, wygrała wygoda. Sam ściągam gry, bo nie chce mi się wstawać do napędu. Ale wygoda ma cenę, którą płacimy w ukrytej walucie – w prawie do posiadania.
Przekonałem się, że przestaję być kolekcjonerem, a staję się abonentem, który tego nawet nie podpisał. Za kilka lat moja biblioteka będzie równie realna, co saldo na koncie w banku, który może upaść.


