Skip to content
gry

Tezuka odchodzi po 41 latach z Nintendo - i nikt z graczy nawet nie zna jego nazwiska

Człowiek, który współtworzył Mario i Zeldę, zwija swoją rolę w czerwcu. Uważam, że jego anonimowość mówi o branży więcej niż kolejna głośna premiera.

2 min read
Updated:
Tezuka odchodzi po 41 latach z Nintendo - i nikt z graczy nawet nie zna jego nazwiska

Takashi Tezuka odchodzi w czerwcu z roli dyrektora wykonawczego w Nintendo, choć zostaje jako producent nadzorujący. To człowiek, który współtworzył oryginalnego Super Mario Bros. i serię Zelda. I założę się, że dziewięciu na dziesięciu graczy nie kojarzy nawet tego nazwiska.

Twórca, którego nie ma na pudełku

Wszyscy znają Shigeru Miyamoto. Tezuka pracował obok niego od początku lat osiemdziesiątych, dłubał przy mechanikach, które do dziś kopiujemy jako wzorzec. A jednak pozostał w cieniu – jeden z tych, których nazwisko przewija się w czołówce, a my przewijamy ją odruchowo, żeby szybciej wrócić do grania.

Tezuka odchodzi po 41 latach z Nintendo - i nikt z graczy nawet nie zna jego nazwiska

I tu jest mój problem. Mam wrażenie, że w grach wideo zbudowaliśmy kult marek, a nie ludzi. Mario to logo. Zelda to franczyza. Ale za tym stoją konkretne osoby, które starzeją się, odchodzą i znikają – a my nie potrafimy nawet powiedzieć, komu mówimy dziękuję.

Anonimowość jako cena bycia w Nintendo

W filmie reżyser jest gwiazdą. W muzyce kompozytor ma własnych fanów. W grach studio od dekad ustawiało się tak, żeby to firma była bohaterem, nie człowiek. Nintendo doprowadziło to do perfekcji – tam nazwisko twórcy rozpływa się w aurze marki.

Tezuka odchodzi po 41 latach z Nintendo - i nikt z graczy nawet nie zna jego nazwiska

Częściowo rozumiem logikę. Gra to praca setek ludzi i wyciąganie jednego nazwiska bywa niesprawiedliwe. Ale efekt uboczny jest taki, że całe pokolenia dorastały na dziełach Tezuki, nie mając pojęcia, że ktoś taki istnieje.

Dziwi mnie, jak bardzo to nam spowszedniało. Płaczemy nad nostalgią, kupujemy remastery i kolekcjonerskie wydania, recytujemy poziomy z pamięci – a nie znamy ludzi, którzy te poziomy zaprojektowali. To trochę tak, jakby kochać piosenkę i nie wiedzieć, kto ją napisał.

Odejście Tezuki nie wywoła żadnej burzy. Nie będzie wyprzedanych edycji ani gorących wątków na forach. I właśnie ta cisza jest dla mnie najbardziej wymowna.

Może warto raz na jakiś czas dotrwać do końca czołówki. Nie dla rytuału, tylko dlatego, że za czterdziestoma laty radości stoi konkretny człowiek, który właśnie odkłada narzędzia.

Redakcja QLTURALNIK

AUTHOR