Tom Hiddleston oprowadza mnie po Pompejach - i nagle rozumiem, dlaczego dziś patrzymy w niebo na Wenus
Nowy dokument National Geographic z gwiazdą Avengers opowiada o zwykłych Rzymianach, którzy zginęli pod Wezuwiuszem. Zaskoczyło mnie, jak bardzo ta historia rezonuje z naszym gapieniem się w niebo.
Tom Hiddleston, znany jako Loki, oprowadza widzów po zniszczeniu Pompejów w 79 roku naszej ery. Dokument „Pompeii: Out of Time” wchodzi na Disney+ i, jak pisze Guardian, potrafi doprowadzić do łez.
Bawi mnie sam schemat: nudny temat pakuje się w znaną twarz, żeby go osłodzić. Ale tutaj to działa, bo Hiddleston pracuje z prawdziwymi naukowcami, a efekt bywa elegijny i brutalny naraz.
Najbardziej chwyta mnie kąt zwykłych ludzi. To nie opowieść o cesarzach, tylko o bezradnym bohaterstwie piekarzy, matek i niewolników, którzy do końca nie wierzyli, że góra ich zabije.
Patrzymy w niebo tak samo jak oni
Dziś w Polsce ludzie wpisują w Google „wenus na niebie” i wychodzą wieczorem popatrzeć na jasny punkt nad horyzontem. Rzymianie z Pompejów robili to samo – obserwowali znaki, których nie umieli odczytać.
Różnica jest taka, że my mamy dane satelitarne i alerty, a wciąż lubimy myśleć, że katastrofa dotyczy kogoś innego. Ten dokument przypomina mi, że gapienie się w niebo to najstarszy ludzki odruch.
Oglądam to nie dla efektów specjalnych, tylko dla tej niepokojącej bliskości. Zwykli ludzie sprzed dwóch tysięcy lat nagle przestają być abstrakcją.


