Youtuberzy zarobili więcej niż nowe Gwiezdne wojny - a teraz do gry wchodzą ich ojcowie
Dwa filmy nakręcone przez youtuberów pobiły ostatnie Star Wars i najnowszego Spielberga. Ale najciekawsze jest to, kto teraz próbuje się na tym przejechać.
Dwa przeboje wiosny, Backrooms i Obsession, nakręcili dwaj młodzi youtuberzy. Według Guardiana ich filmy zarobiły więcej niż ostatnie Gwiezdne wojny, najnowszy film o superbohaterach (Supergirl) i najświeższy Spielberg. To brzmi jak bajka o awansie z internetu do panteonu Hollywood.
Tylko że w tej bajce pojawił się nowy bohater, którego nikt się nie spodziewał. Ojciec.
Nepo baby doczekało się nepo daddy’ego
Guardian zauważa, że Dane Cook ma zagrać w nowym filmie Curry’ego Barkera, twórcy Obsession. Barker to ten plucky youtuber, który dostał klucze do królestwa. A jego tata właśnie dołącza do rosnącej grupy nepo daddies – obok ojca Lany Del Rey czy ojca Toma Hollanda.
Uwielbiam ten zwrot akcji, bo obnaża pewien mit. Przez lata narzekaliśmy na nepo babies – dzieciaki gwiazd, które dostają role dzięki nazwisku. Wyobrażaliśmy sobie, że jak tylko do władzy dojdzie pokolenie z YouTube’a, samouki bez pleców, to skończy się kumoterstwo.
Nie skończyło się. Ono po prostu odwróciło kierunek. Teraz to dziecko z zasięgami wciąga rodzica na plan. Kapitał nazwiska działa w obie strony, tylko waluta się zmieniła: kiedyś płacił rodowód, dziś płacą subskrypcje.
Dlaczego to więcej niż plotka o obsadzie
Dziwi mnie, jak szybko przywykliśmy do tego, że skoki oglądalności na YouTubie zamieniają się na wielomilionowe otwarcia w kinach. Guardian nazywa to największym wstrząsem od czasów Nowego Hollywood lat 70. I coś w tym jest – tamto pokolenie też weszło bocznymi drzwiami, z kina studenckiego zamiast z systemu studyjnego.
Ale Nowe Hollywood przyniosło Coppolę i Scorsese, twórców z wizją. Tu na razie mamy horrory oparte na internetowym creepypaście i zjawisku Backrooms – czyli na czymś, co już było wiralem, zanim ktokolwiek nakręcił klapsa.
To nie jest rewolucja estetyczna. To rewolucja dystrybucji. Youtuber nie wniósł nowego języka filmowego – wniósł gotową publiczność, którą można spieniężyć w weekend otwarcia.
I dlatego nepo daddy jest tak wymowny. Gdy tylko nowe elity się urządzą, natychmiast robią to samo, co poprzednie: obsadzają swoich. Bunt zamienia się w dynastię szybciej, niż zdąży się dorobić własnego stylu. Zmieniła się tylko strona rodzinnego stołu, przy której podaje się role.


